You are currently viewing PAMIĘTAJ!!!

PAMIĘTAJ!!!

Kiedy ktoś Ci powie, że tego się nie da…że tamto się nie uda…
Bo jest to po prostu niemożliwe…

To pamiętaj, że jest to JEDYNIE pogląd, perspektywa, przekonanie tej osoby…

Jest to jedynie jej/jego wyobrażenie na ten temat…

Być może w myślach tej osoby, w zasięgu jej wyobraźni i możliwości jest to po prostu niedostępne…

W jej – ale nie w Twojej !!!!
Jestem PRZEKONANA i doświadczyłam tego wielokrotnie, że to co dla innych było niemożliwe dla mnie okazało się MOŻLIWE 😉
Wszystko zależy od naszego nastawienia, naszej wiary.

W momentach kryzysowych kiedy umysł podpowiadał mi, że się nie da.. moje serce, moja wyobraźnia podpowiadała mi, a wręcz byłam głęboko o tym przekonana, że się DA !!!

Z zaufaniem podążałam za głosem intuicji i odpowiednie rozwiązania, odpowiednie pomysły, odpowiednie rozwiązania „SAME” stawały na mojej drodze i to co NIEMOŻLIWE stawało się MOŻLIWE.

Tak działa prawo przyciągania, prawo intencji, prawo przekonania…

Najważniejsze jest POSTANOWIENIE, ZAUFANIE , WIARA w to, że się uda a następnie podjęcie odpowiedniego DZIAŁANIA doprowadzającego do uzyskania zamierzonego celu..

W kwietniu tego roku, kiedy to wieźliśmy naszego ukochanego kotka prawie nieprzytomnego do weterynarza, kiedy to okazało się, że ma 42 stopnie gorączki i płyn w otrzewnej, wtedy to stanęliśmy po raz kolejny przed próbą ..przed próbą i sprawdzianem czy rzeczywiście niemożliwe nie istnieje.
Tego wieczoru dostaliśmy od weterynarza okropną wiadomość – „WYROK” .
Z ust pani weterynarz padło : ” Przykro mi ale państwa kotek jest chory na FIP – jest to „NIEULECZALNA” choroba.. i nie ma opcji leczenia…”
W drodze powrotnej z kliniki w której zostawiliśmy nasze maleństwo, zapłakana prowadząc samochód pragnęłam i myślałam tylko i jednym – aby on żył i był z nami !!!
Oczami wyobraźni widziałam jak biega sobie po zielonej trawce razem z naszymi dwoma kotkami Bueno i Rudolfem oraz suczką Sisi.
Starałam się nie zwątpić w tą wizję i jej spełnienie, jednocześnie sytuacja była bardzo poważna ..a lekarze nie dawali nadziei .. zatem moja rozpacz była naprawdę ogromna…
Zanosząc się od płaczu nagle usłyszałam głos Pawła który powiedział :
„Patrz, tu jest napisane ,że innym się udało uratować kotki z tej choroby, że jest taka grupa na FB gdzie osoby dzielą się swoimi doświadczeniami w procesie leczenia tej choroby. Że innym się udało, że jest nadzieja :).” Było ok. godziny 22 kiedy wstawiłam na znalezioną przez Pawła grupę błagalny post z prośbą o pomoc.Niesamowite, że dosłownie za chwilę dostałam odpowiedź od cudownej kobiety która uratowała już kilkaset  kotów i poświęciła swój czas na interpretację dotychczasowych wyników Bianco, dokładnie wyjaśniła jaki może być przebieg leczenia a przede wszystkim tchnęła w nas nadzieję i wiarę.

Otoczyła pomocą i wsparciem – rozmawiałyśmy prawie przez dwie godziny  w nocy, kiedy to p.Gabrysia mogła sobie smacznie spać.. Tymczasem Ona  wspierała mnie na duchu..i wzmocniła na tyle, że jadąc ok.godziny 1 w nocy po Bianco który w międzyczasie dostał kroplówki i antybiotyk wiedziałam, że będziemy Go leczyli i nie poddamy się „WYROKOWI’ który wydali lekarze !!!!
Dostaliśmy informację, że należy podać pierwszą dawkę jak najszybciej, że liczy się każda godzina..
Zaczął się wyścig z czasem. Z samego rana zaczęliśmy szukać możliwości zakupu leku który oficjalnie nie jest zarejestrowany, którego nie przepisze nam weterynarz..a wiedząc, że liczy się każda godzina mieliśmy ogromną presję a stres do momentu zakupu preparatu sięgnął dosłownie zenitu…
Aż wreszcie się udało !!! Mieliśmy lek, dostaliśmy instruktaż jak go podawać …i z trzęsącymi się rękami mój dzielny mąż 12.04 zrobił pierwszy zastrzyk.
I tak przez kolejne 83 dni codziennie, o tej samej porze dzielnie podawał go naszemu maleństwu 🙂
Warto nadmienić, że leczenie nie jest dostępne w naszym systemie lecznictwa weterynaryjnego , gdyż lek nie jest zarejestrowany i wprowadzony do obiegu.
Dlatego też kuracja jest bardzo kosztowna. Polega na wstrzykiwaniu preparatu podskórnie, codziennie przez 84 dni. Codziennie o tej samej porze, bez możliwości opuszczenia nawet jednej dawki !!!
Iniekcje są bardzo bolesne dla kotka i najlepiej aby były wykonywane w domu, gdzie kotek czuje się bezpiecznie.
Piszę ten post po zakończonej już kuracji – którą oficjalnie zakończyliśmy dwa dni temu 04.07.
Teraz przed nami kolejne 84 dni obserwacji, miejmy nadzieję, że spokojnej i tylko profilaktycznej.
Sytuacja ta mimo, że bardzo stresująca wzmocniła nas w naszej wierze o tym, że niemożliwe nie istnieje.
Umocniła nas w przekonaniu o tym aby NIGDY się nie poddawać !!!
NIGDY nie ograniczać się do cudzej wizji !!!
SAMODZIELNIE myśleć, słuchać intuicji i głosu serca !!!
ZAWSZE SZUKAĆ rozwiązań.
NIGDY nie tracić WIARY i NADZIEI !!
Aby z ODWAGĄ podejmować decyzje.
Z DETERMINACJĄ I KONSEKWENCJĄ dążyć do celu.
Nawet wtedy kiedy bywa ciężko, kiedy brakuje już sił…
Podczas tej kuracji my również mieliśmy spadki formy.
Był to czas niepewności, wielu badań. Podporządkowaniu naszego systemu życia pod robienie zastrzyków naszemu maleństwu.
Było to również spore wyzwanie finansowe i mentalna lekcja związana z ich wydawaniem – ale o tym i temacie finansów w następnym wpisie 😉
Był to sprawdzian z odpowiedzialności, który każdy z domowników zdał na piątkę a na szczególne wyróżnienie zasłużył Paweł który to codziennie – nawet wtedy kiedy świetnie bawił się na kawalerskim i musiał o godz.22 wracać uberem do domu aby dać kotkowi zastrzyk – wtedy kiedy impreza najlepiej się rozkręcała 😉
Podsumowując – jesteśmy bardzo szczęśliwi i ze wzruszeniem patrzymy jak cała nasza kocia trójka bawi się na ogrodzie a Sisi co jakiś czas swoim szczekaniem przypomina im kto tak naprawdę rządzi w tym domu 😉
Dodam też, że w okresie tych trzech miesięcy dane nam było poznać naprawdę cudownych ludzi, o wielkich sercach.
Lekarzy z prawdziwego powołania, wykonującego swój zawód z pasją i z miłością.
Lekarzy którzy patrzą SERCEM, a zwierzę traktują jak naprawdę ważnego PACJENTA 🙂
Traktują z godnością, szacunkiem i miłością <3
Jesteśmy wdzięczni za całe dobro które otrzymaliśmy, za troskę i wsparcie <3
Z pozdrowieniami ,
Angelika

Dodaj komentarz