Moja historia

"Misja Życie"

Witajcie Kochani w mojej „Misji Życie”, gdzie nic nie zadziało się przypadkiem…gdzie wszystko ma głęboki sens…gdzie moja dusza wybrała takie a nie inne życie, w którym dane jest mi doświadczać pełne spektrum uczuć, stanów i kolorów ✨✨✨

Dusza to czysta esencja…ciało to jej ubranie…a umysł to strażnik który stoi na straży, aby duszę zbyt mocno nie poniosło w tych ziemskich doświadczeniach 😉 – tak to trio przedstawia się z mojej perspektywy 😉

Cóż..moją poniosło i to nie raz…

Bywało naprawdę grubo… 😉

Od najmłodszych lat zafundowała mi niezły rollercoaster emocji, doświadczeń, refleksji… sprawdzianów z mojej mocy, wiary, miłości ,nadziei i wytrwałości…

Cóż nie pozostało mi nic innego jak tylko zapiąć pasy – oszukuję pasów nie zapięłam;) wtedy rzuciłam się w pęd doświadczeń naiwnie wierząc , że pasy te nie będą mi potrzebne …nie będąc nawet świadomą jak poturbowana zostanę po drodze..

Tak więc moja Dusza zapragnęła na początku doświadczyć braku miłości rodzicielskiej…

Wychowywałam się zatem u moich dziadków w rodzinie zastępczej.

W zamian za miłość ojca , otrzymałam miłość dziadka – równie piękną..o ile w ogóle można porównać te dwa rodzaje miłości..

Do 13 roku życia kolejka którą jechałam przez życie dopiero się rozpędzała, aby rozpędzić się na dobre…i wywalić mnie z fotela …

I tak oto kiedy miałam 13 lat umarł mój dziadek

Był dla mnej całym światem , jedynym wsparciem i zrozumieniem jakie miałam…następnie babcia, a kiedy miałam 16 lat na moich rękach odeszła moja mama…

Cóż hardcore konkretny …rzeczywiście nie było mi łatwo się pozbierać … Tym bardziej , że jako młoda dziewczyna mająca tyle marzeń i pragnień nie bardzo rozumiałam czemu życie tak bardzo mnie doświadcza.. Wtedy też zachorowałam na nerwicę lękową i długi czas borykałam się z depresją..

Zapomniałam dodać, że po śmierci moich dziadków zamieszkałam z moją mamą, skrajnie uzależnioną od alkoholu, nie mająca żadnych środków do życia..

I tak wtedy moja dusza zapragnęła sobie podoświadczać skrajnej biedy..głodu, chłodu…życia bez podstawowych warunków sanitarnych czy tez chociażby prądu, który w XXI wieku raczej do luksusu się nie zalicza

– u mnie było inaczej 😉

Cóż takie doświadczenia wybrała sobie moja dusza…nie miałam nic do powodzenia..jedynie mogłam się poddać…ale tego nie zrobiłam…to nie w moim stylu 😉

Cóż może i się poddałam w sumie …

bo żeby to przetrwać , ten mój horror zaczęłam wspólnie z moją mama pić alkohol, który szybko zaczął przynosić mi ukojenie…dodawał siły i odwagi..

Pomagał zapomnieć o rzeczywistości…

Tak więc w wieku 13 lat zasmakowałam alkoholu

Tak więc w wieku 13 lat zasmakowałam alkoholu który później szedł ze mną przez życie przez wiele wiele lat…

Dodam tylko, że w tamtym czasie mieszkałam z moja mamą i młodszą o 7 lat siostrą – której zawsze starałam się zastąpić matkę..w późniejszych latach również ..

Tak jak wspomniałam w wieku 16 lat odeszła moja mama a ja zostałam sama z siostrą ..i ze swoją kreatywnością jak dalej to życie ogarnąć…

Na mojej drodze kilka miesięcy przed śmiercią mojej mamy stanął ojciec moich dzieci , który wraz ze swoją rodziną w tamtym czasie naprawdę wiele mi pomogli…

Za zgodą sądu w wieku 16 lat wyszłam za mąż, tym samym osiągnęłam pełnoletność i wraz z obecnym w tamtym czasie mężem zostaliśmy rodziną zastępcza dla mojej siostry.

Powiedzmy, że zaczęłam tworzyć spokojnie, aczkolwiek wymagające jak dla młodej dziewczyny życie…

 

W wieku 19 lat przyszedł na świat mój Syn a w wieku 21 Córka i wtedy też rozpadł się nasz związek..

Znowu zostałam sama..z masą obowiązków ..bez pracy, bez poczucia bezpieczeństwa… za to z ogromnym poczuciem Misji …

Tak…to poczucie misji towarzyszyło mi od najmłodszych lat.. takie dziwne uczucie które uspakajało mnie , kiedy już nie miałam sił…mówiło ,że to wszystko co się wydarza dzieje się po coś…że to ma sens…

I tak oto po raz kolejny podjęłam się wyzwania ogarnięcia tego „bałaganu”…

Dosyć sprawnie i szybko udało mi się podjąć swoją pierwsza pracę jako przedstawiciel handlowy i robiłam wszystko co było w mojej mocy aby stworzyć dom moim dzieciom i siostrze…

Jak możecie sobie wyobrazić w tamtym czasie było mi naprawdę ciężko, bez wsparcia rodziny, bez żadnej pomocy każdego dnia rozpoczynałam dzień z wiarą,że kiedyś te trudy się skończą a życie będzie piekne i lekkie 😉

Tak sobie mówiłam, a rzeczywistość jak na złość była zupełnie inna 😉

W międzyczasie dokonywałam niezbyt trafnych wyborów miłosnych..

Jedynie w marzeniach albo raczej w mojej wizji pięknego życia byłam szczęśliwa i spokojna..

W rzeczywistości żeby podołać wszystkim wyzwaniom , w pracy pnąc się po „szczeblach” tzw. korpo kariery – poświęcając masę czasu na pracę, rozwój, szkolenia – musząc robić miesięczne / kwartalne plany..

a w domu by dbać o wszystko i wszystkich po prostu brakowało mi sił i uciekałam w alkohol..

Był on ze mna nierozłączny przez naprawdę wiele lat, był częścią mnie..

Powiedziałam dość...

Aż w końcu doszło do tego, że nie miałam siły już pić i w końcu powiedziałam dość..

alkoholowi..wszystkim tragediom..wszystkim brakom..i zaczęłam ŚWIADOMIE tworzyć swoje trzeźwe , szczęśliwe życie.

W miłości i obfitości..!!!!

I tak oto od 9 lat alkohol już nie gości w moim życiu 😉

Od 9 lat u swego boku mam cudownego człowieka który od trzech lat jest moim

mężem ❤️

mam dwoje cudownych dzieci – 20 letniego syna i 18 letnią córkę,

trzy koty i cudownego psa..

Jestem szczęśliwa a moja dusza rozkoszuje się w urokach odkrywania totalnej obfitości..na każdej płaszczyźnie życia..

Obfitości miłości, radości , zdrowia , finansów których przez większość życia tak bardzo mi brakowało…

Tak wiec zdecydowanie mogę stwierdzić, że moją misją jest ŻYCIE i jego DOŚWIADCZANIE ❤️

Chętnie podzielę się z Tobą jak nie zatracić radości , wdzięczności i miłości w nawet na najgorszych momentach życia…

Przypomnę Ci, że zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji…

Metod, rozwiązań i możliwości jest wiele..chodź i tak uważam,że każdy najlepsze rozwiązanie swojego problemu nosi w sobie..

Ale...

jako, że wiele w życiu przeszłam może będę mogła pomóc Ci skrócić tą drogę, te cierpienie…zainspirować..dodać otuchy i wiary w to że niemożliwe nie istnieje 😉

Zapraszam do sesji mentoringowych podczas których nauczę Cię kreować życie za pomocą: